Nie jedz na Rambli!Kataloński obiad w okolicach Plaça Catalunya

Jednym z największych błędów turystycznych jest picie i jedzenie na Rambli. Drogo, niesmacznie, w otoczeniu tłumu turystów sunących w górę i w dół oraz wszelkiego rodzaju sprzedawców ulicznych, którzy nie dają spokoju. O kieszonkowcach nie wspomnę.

 

Zbaczając z głównego bulwaru można jednak znaleźć przyjemne lokale, niekoniecznie skrajnie turystycznych, a na pewno sprawdzonych i smacznych.

Oto kilka propozycji:

 

La Taverneta – małe bistro z domową kuchnią

 

 

W tym ukrytym obok Plaça Vila de Madrid uroczym bistro, można przed południem usiąść  na kawę z rogalikiem, a w porze obiadowej zjeść specjały katalońskiej kuchni. Obowiązuje menu de mediodía, nawet w soboty, w niewygórowanej cenie ok.11€. Do wyboru jak zwykle kilka opcji na pierwsze danie, spośród nich najciekawsze to: canelones (w wersji katalońskiej najczęściej nadziewanie gotowanym mięsem i zapieczone pod beszamelem), esqueixada de bacallà (sałatka z surowym, solonym dorszem), xatonada (sałatka z dorszem, tuńczykiem, anchois z sosem xato), fideuà (makaronowa paella), klasyczna paella mięsna lub rybna. Na drugie danie warto wybrać bacallà con sanfaina (pieczony dorsz w warzywach w sosie pomidorowym), estofat de vedella (gulasz cielęcy) lub carne rostit (pieczone mięso). Deser i kieliszek wina w cenie. Wszystko smaczne, proste i domowe, obsługa przemiła. No i nie w tłumie turystów!

 

La Taverneta

c. Francesc Pujols 3

www.taverneta.es

 

Restaurante Santa Anna – różnorodne menu obiadowe w centrum miasta

 

 

Wszystkim osobom pracującym w ścisłym centrum miasta ten lokal jest doskonale znany. To obiadowy klasyk z bardzo dobrym i tanim menu de mediodía. We wtorki można zawsze liczyć na fideuà, a w czwartki na paelle (czy wiedzieliście, ze restauracje tak właśnie układają swoje lunchowe menu? Wtorek jest dniem fideuà, a czwartek dniem paelli). Polecam tez saltejat de pèsols amb pernil (groszek podsmażony z hiszpańską szynką), wszelkiego rodzaju sałatki i zupy na pierwsze danie, a na drugie ryże (nie tylko paella!), pieczone ryby lub kataloński przysmak butifarra amb mongetes (biała kiełbasa podawana z podsmażoną białą fasolką). Warto poczekać na deser, ale nie zamawiać ciasta ani lodów, tylko coś, co przygotowują sami na miejscu – flan, pudding, mousse o smaku mango… 

 

Restaurante Santa Anna

c. Santa Anna 8

www.restaurantsantaanna.com

 

Restaurant Julivert Meu – katalońskie przysmaki

 

 

Gdy dopadnie nas głód schodząc Ramblą w dół, po prawej stronie w uliczce Bonsucces można znaleźć małą, rustykalną knajpkę Julivert Meu. Podobnie jak powyżej polecam wstąpić tu na obiad i zawierzyć propozycjom menu de mediodía (to zawsze najświeższe propozycje szefa kuchni). Karta jest typowo katalońska – jada się tutaj wspominane juz xatonada, esqueixada, a także escalivada de verduras (grillowane warzywa: bakłażan, papryka, cebula, pomidory, niekiedy z anchois) lub torradas (długie tosty z białego chleba przykryte hiszpańską szynką, kiełbaską fuet, kozim serem z warzywami). Kolejnym daniem mogą być peus de porc a la cassola (duszone świńskie nóżki), bacallà (dorsz – rożnych odsłonach), entrecot (antrykot cielęcy), costellas de xai a la brasa (grillowane żeberka jagnięce). A na deser mel i mató – twaróg z miodem. 

 

Restaurant Julivert Meu

Carrer del Bonsuccés 7

www.julivertmeu.com

 

Jedzcie i pijcie, na zdrowie!

Czytaj więcej

Jem i piję, bo tu żyję.

Miał być blog „Zjeść Barcelonę”,ale nie jestem konsekwentna i poczułam,że w pewnym momencie zaczęło mnie to nużyć… A im więcej lokali odwiedzałam (lub wracałam do ulubionych,a to praktykuję najczęściej), tym bardziej się stresowałam, że nie robię zdjęć, nie zapisuję wrażeń… Nie zjem Barcelony, starania przychodzą falami jak głód. I tym razem bez napięcia i zadęcia, bez przydługich tekstów i wymądrzania się. Spontanicznie i w większości bez planu, wracając do ukochanych miejsc, bo tam czuję się mile widziana i odkrywając nowe, ale bez stresu – w Barcelonie, bo tu żyję, JEM i PIJĘ.

Czytaj więcej